Pisk, zgrzyt, płacz
Dokładnie te trzy wymienione rzeczy się dzieją. Utrata, pustka, załamanie, próby zachowania godności i dumy, upór. Nie wiem, jak długo to jeszcze potrwa, jak długo wytrzymam, zanim przyznam się do porażki i do tego, że jestem uzależniona psychicznie. Zawsze gdzieś pozostaje nadzieja na lepsze jutro, na jedno w zasadzie słowo.
Nie można się gniewać na cały świat, jedno wybaczenie już przyszło, uświadomienie sobie swojego błędu i przestanie zadręczania się. Jest ok.