Killing me softly
Każdego dnia w atłaskowych, choć niewidzialnych rękawiczkach mnie zabijasz. A jeśli nie zabijasz, to zbliżasz nieuchronnie ku śmierci. Końca marzeń i nadziei. I może dobrze. Bez złudzeń, niech świat wygląda wreszcie prawdziwie, tylko “why so serious?” Prawda wcale nie jest wesoła. A ja wreszcie chciałabym śmiać się z głębi serca, odblokować skrywane emocje i uczucia, ale przecież nie wypada, co ludzie powiedzą, przecież to wariactwo.
Po świętach kilka kilogramów więcej, waga ich co prawda nie pokazuje, ale ja je czuję na sobie. Francusko-filmowe uczenie się, planowanie, a kichać.
Spać, spać do południa, nareszcie.