We all go back to where we belong
A ja należę do samej siebie i nikt nie może już wpływać na moje decyzje. I wreszcie zdaję sobie sprawę, że pewne rzeczy są niemożliwością. I ciężko się z tym pogodzić. Ale trzeba.
Fascynacje, cowieczorne kontemplacje, aż dziwne, że potrafię tak przywiązać się do nieznanego człowieka. No, cóż, spojrzenie czasem wywierca w mózgu dziurę, zapada w pamięć i nie daje żyć bez niego. Tak, dziwnie się zachowuję, zaprzeczam sobie i nie wiem, co robię.